[ Pobierz całość w formacie PDF ]

cisza.
- To był dobry pomysł - pogratulował sobie, odstawiając w końcu puste pudełko. -
Usnąłbym chyba nad pierwszym daniem, gdybyśmy wybrali się dzisiaj do którejś z tych
skąpo oświetlonych, nastrojowych restauracyjek, które tak wychwalają w powieściach i
piosenkach.
- Miałeś ciężki dzień? - zapytała Dani.
Spojrzał na nią znacząco.
- Powiedzmy, że przez ostatnie kilka tygodni nie ułatwiasz mi życia. Przez te awantu-
ry musieliśmy dzisiaj dwa razy zatrzymywać taśmę. To trochę wyczerpujące.
Dani szybko spuściła oczy.
- Nie wiedziałam, że jest aż tak zle. - Nie mówiła całej prawdy. Wiedziała jedynie, że
nigdy dotąd nie starała się spojrzeć na sytuację oczami kierownictwa fabryki.
Nick wzruszył ramionami.
- Zauważyłaś, jak dobrze sobie radzę? Odkąd tu szedłem, jeszcze ani razu nie próbo-
wałem skręcić ci karku. - Zaskoczył ją, gdy wyciągnął się na podłodze i złożył głowę na jej
kolanach. - Potrzeba mi tylko chwili wytchnienia. Co jest w telewizji?
Dani roześmiała się i pod wpływem impulsu dotknęła gęstej grzywy jego kręconych
włosów.
- Wykapany samiec domator! - zażartowała. - Teraz brakuje ci tylko butelki piwa na
piersi i gazety przed nosem.
- I pochrapującego u boku basseta - podchwycił.
- Aadnej żony, krzątającej się po kuchni, i dzieciaków, buszujących w gabinecie.
Dotykanie jego kręconych, sprężynujących, jedwabistych włosów sprawiało jej przy-
jemność. Zagłębiała w nie palce, głaskała, machinalnie rozprostowywała loki i obserwowa-
ła, jak skręcają się z powrotem.
- Odpowiadałoby ci takie życie, prawda? - W jej głosie nadal pobrzmiewała nutka
przekory.
Spojrzał na nią z rozmarzeniem w oczach.
- A tobie nie?
S
R
Opuściła rękę na podłogę. Odniosła wrażenie, że Nick chce ją podstępnie wciągnąć w
kolejny słowny pojedynek.
- Jestem kobietą pracującą - odparła, unikając jego wzroku. - Nie mam czasu na kuch-
nię i dzieciaki.
- Ja też pracuję - przypomniał jej Nick. - Ale zawsze można wygospodarować trochę
czasu na rzeczy, do których przywiązuje się wagę. - Chwycił jej rękę i uniósł do swych
włosów. - Rób tak dalej. To bardzo przyjemne.
Przymknął znowu oczy i Dani odprężyła się, pozwalając swym palcom błądzić po je-
go włosach.
Dobrze było mieć go tutaj, przyjemnie być z nim i jak dawniej rozkoszować się z
wzajemnością jego towarzystwem. Nie dociekała, czemu nagle zdobył się na ten krok i
przyjechał do niej. Fizyczna obecność Nicka - widok jego silnego, smukłego ciała wyciąg-
niętego przed nią na podłodze, regularnych, czystych rysów jego twarzy, silnych palców
splecionych niedbale na brzuchu - działała na nią pobudzająco niczym łagodny afrodyzjak.
Usiłowała nie zwracać na ten efekt uwagi, ale Nick zawsze tak na nią działał. I po raz
pierwszy nie czuła się specjalnie zagrożona. Było jej z nim dobrze,
Ale, naturalnie, nie mogło to trwać wiecznie. Spojrzał na nią znowu pytająco ciem-
nymi oczami.
- Czy naprawdę zamierzasz spędzić tak resztę życia, Dani? - spytał, jakby kontynu-
owali rozmowę, którą przed chwilą przerwali. - Pałętając się od miasta do miasta i podbu-
rzając ludzi?
Dani opuściła ponownie rękę i nachmurzyła się.
- Chcesz znowu kłótni?
- Raczej nie. - Leżąc w niedbałej pozie, Nick przeniósł wzrok z niej na przeciwległą
ścianę. - Intrygujesz mnie. Naprawdę lubisz być sama?
- Tego nie powiedziałam - odparła ostrożnie, czując się tak, jakby szła boso przez pole
minowe. - Aż tak zle ze mną nie jest. - Zręcznie odbiła piłeczkę w jego stronę. - Powinieneś
to wiedzieć. Sam jesteś w podobnej sytuacji.
Pokręcił powoli spoczywającą na jej kolanach głową. Odczuła ten ruch jako delikatne,
zmysłowe potarcie o uda i brzuch. Zmieniła nieco pozycję, starając się obmyślić jakiś mniej
osobisty temat, zanim rozmowa zboczy na grunt, na który wolała się nie zapuszczać.
S
R
- To nie to samo - mruknął z zadumą. - Podobnie jak większość ludzi wiem, czego mi
w życiu brakuje, i jestem otwarty na zmiany... na ulepszenia. Ty, jak sądzę - znowu uniósł
na nią swe przenikliwe oczy - zamykasz się na wszystko, co jest też ważne w życiu. Nie
dopuszczasz do głosu uczuć i potrzeb normalnej kobiety. Może się ich boisz.
- Wygląda na to, że ponownie zakwestionowana została moja kobiecość - powiedziała
oschle Dani. Zepchnęła jego głowę z kolan. - Wstań. Jesteś ciężki.
Przetoczył się na bok i tym samym płynnym ruchem objął ją w pasie, popychając ła-
godnie na podłogę, zanim zdążyła się zorientować, co się dzieje. Na jego twarzy, która za-
wisła tuż nad nią, malował się wyraz powagi, jakiej nie spodziewała się ujrzeć.
- Pocałuj mnie, Dani - zażądał cicho.
Serce waliło jej jak młotem. Jak mogła dać się tak zaskoczyć? Jak mogła nie przygo-
tować się na taką ewentualność? Odwróciła głowę. Ucisk, jaki czuła w żołądku, spowodo-
wany był po części paniczną reakcją umysłu, a po części podnieceniem zdradzieckiego cia-
ła.
- Nie, Nick, powiedziałam ci...
Nick ujął jej twarz w dłonie. Oczy miał ciemne i błyszczące, wyraz twarzy zdetermi-
nowany, ale wyglądało to na coś innego, niż nagły przypływ pożądania, i Dani nie wiedzia-
ła, co o tym myśleć. Powróciło to wyrachowane spojrzenie, spokój naukowca roz-
ważającego problem, ale pewnego już, jak go rozwiąże.
- Nie chcę o tym słyszeć - powiedział stanowczo. - Nie będziemy teraz rozmawiali.
Pocałuj mnie i kropka.
Leżała pod nim bezradna, z szeroko rozwartymi oczami, a on opuścił powoli głowę i
pocałował ją. Był to dziwny pocałunek, pozbawiony właściwej mu namiętności i zmysło-
wości. Jego wargi nie poruszały się, nie prowokowały jej w jakikolwiek sposób, a mimo to
sam ich dotyk napełnił ją miłym ciepłem, a strużki pożądania, spływające z szorstkich ko-
niuszków palców dotykających jej twarzy, poruszyły w niej wszystkie zmysły.
Uniósł głowę i popatrzył na nią badawczo. Dani nie podobało się to spojrzenie. Od-
niosła wrażenie, że jest poddawana ocenie, z której wynika, iż pragnie dalszego ciągu. Jesz-
cze nie patrzył na nią w ten sposób. Znowu odwróciła głowę, usiłując się spod niego wydo-
stać.
S
R
- Bardzo dziwna z ciebie kobieta - powiedział cicho, z namysłem. Zatrzymał ją, przy-
suwając łokcie do jej ramion i biorąc w dłonie jej twarz. Poczuła się głupio na myśl, że wy-
rywa się z takiego łagodnego uścisku. - W swoim życiu zawodowym jesteś agresywna, pra-
wie wojownicza. Ale kiedy dochodzi do konfrontacji sam na sam, tracisz pewność siebie.
Reagujesz na mnie... - Przesunął dłonią po jej lewej piersi. Drgnęła, kiedy jego palce po-
drażniły nabrzmiałą sutkę. Zacisnął mocniej dłoń nad jej gwałtownie bijącym sercem, jakby
dla udokumentowania swego stwierdzenia. - Ale niczego nie zaczniesz sama. Boisz się od-
trącenia?
Dani skuliła się pod jego pytającym, badawczym wzrokiem.
- Nick, to śmieszne. Powiedziałam ci już, dlaczego...
- A ja ci powiedziałem, że nie chcę o tym słyszeć. Pózniej będziesz miała okazję się
wygadać. Teraz ja mam ci coś do powiedzenia.
Dani znieruchomiała, zaskoczona stanowczością jego tonu i zdecydowaniem wyzie-
rającym z oczu. Jego dłoń wciąż spoczywała na jej bijącym sercu, rejestrując każde przy-
spieszenie rytmu. Dominująca postawa Nicka, ciepło jego ciała i siła mięśni, spokojna de-
terminacja w jego głosie napełniały ją zarówno lękiem, jak i podnieceniem. Czuła się poj-
mana i okiełznana, prawie zahipnotyzowana. Miał nad nią władzę i pozostawało jej tylko
ulec. Było to uczucie niepokojące i przyjemne zarazem.
- Chcę być z tobą, Dani - powiedział cicho. - Ciałem i duszą. Chcę od tamtego pierw-
szego wieczoru, który spędziliśmy razem. Całkiem niezle wtedy zaczęliśmy. Flirtowałaś ze [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • natalcia94.xlx.pl