[ Pobierz całość w formacie PDF ]

- Kochanie, niepokoiłam się o ciebie. Myślałam, że wrócisz wcześniej.
- Przepraszam. Powinnam była zadzwonić.
- Czy coś się stało? Masz jakieś kłopoty z samochodem?
Boże, jak okropnie bolała ją głowa ...
- Nie, nic takiego. Postanowiłam zostać trochę dłużej, to wszystko.
- Dzwonię do ciebie od kilku dni. - W głosie kobiety zabrzmiał lekki wyrzut. Innym razem Dani
ostro zareagowałaby na tę delikatną próbę wtargnięcia w jej prywatne życie, teraz była zbyt
otępiała, by się tym przejmować.
- Zatrzymałam się u przyjaciół - wyjaśniła bezbarwnym głosem - dlatego wracam dopiero dziś
wieczorem.
- Widziałaś się z panem Websterem?
Logan grający w siatkówkę. Logan w gorqcej kqpieli. Logan przy stole w jadalni. Logan rozciąg-
nięty na kocu pod drzewem, z włosami błyszczqcymi w słolleu.
- Tak, spotkałam się z nim - rzekła ochryple.
- I co? - nalegała niecierpliwie pani Meneffee.
_ Wspomniałam mu o naszej propozycji.
- A co on na to? Czy mam żebrać o odpowiedz, Dani?
_ Przepraszam. Potwornie boli mnie głowa. Spałam, gdy pani zadzwoniła, więc proszę wybaczyć,
że jestem trochę nie w formie. - Kłamała zręcznie, lecz jednocześnie rozpaczliwie poszukiwała
właściwej odpowiedzi. Co ma przekazać pani Meneffee: tę gorzką prawdę, że zawiodła jej
oczekiwania?
- Tak mi przykro, kochanie. Gdyby sprawa nie była nagląca, poczekałabym z rozmową do twego
powrotu.
- JakieÅ› zmiany?
_ Towarzystwo chce jutro zaapelować do miejscowych biznesmenów o dotacje. Pragniemy zrobić,
co w naszej mocy. Jeśli rzucę parę znanych nazwisk, może to ich zachęci do większej hojności.
- Rozumiem.
- Nawiasem mówiąc, Dani, odwiedziłam dziś centrum opieki. - Rok temu Dani zorganizowała
ośrodek pomocy rodzinom dzieci upośledzonych. Było to miejsce, gdzie dzieci mogły bawić się po
lekcjach w szkole specjalnej, by ich matki mogły pracować w tym czasie bez obaw. -
ystarczyło tylko wspomnieć o twoim pomyśle urządzenia obozu letniego, a rodzice i nauczyciele
poparli go entuzjastycznie.
- Och, niepotrzebnie to pani zrobiła! Zbyt wcześnie teraz o tym mówić. Nie chcę ich rozczarować,
jeśli nic z tego nie wyjdzie.
- Dani, kochanie, jesteś zbyt surowa. Pracujesz bez wytchnienia i nie chcesz czerpać z tego żadnych
korzyści. Rozumiem, że wolałabyś jeszcze tego nie rozgłaszać. Skłonić pana Webstera do
sprzedaży ziemi to dopiero pierwszy krok. Jaka była jego odpowiedz?
- On ... nie powiedział właściwie: "Nie" - odrzekła wymijająco.
Przez krótką chwilę żałowała, że wszystkie projekty udawało jej się realizować. Tak wielu ludzi
liczyło na jej kolejny sukces. Musi coś wymyślić. Może poprosi ojca, by odstąpił część nie
używanej ziemi.
- Cudownie. Wiedziałam, że możemy na ciebie liczyć. Muszę już kończyć. Dobranoc.
Dani powoli odłożyła słuchawkę na widełki.
Nie skłamała, tylko powiedziała pół prawdy. Po powrocie do Dallas wymyśli jakąś historyjkę o
Loganie i przedstawi plan alternatywny, który powinien usatysfakcjonować komitet. Nie mogła
zawieść dzieci ani ich rodzin.
Gdy wśliznęła się z powrotem do łóżka, zastanawiała się, czy powinna wrócić do Hardwick. Raz
już dostała za to po nosie. Lekcja była ostra, ale teraz wiedziała - przeszłość należy zostawić w
spokoju.
Otworzyła oczy, słysząc zgrzytanie zamka w drzwiach. Był ranek. Słońce wyghldało zza wy-
blakłych hotelowych zasłon.
- Pokojówka? - spytahl zaspanym głosem. - Pózniej, proszę.
W tej samej chwili łańcuch zabezpieczający drzwi został wyrwany z futryny mocnym kopnięciem.
Do pokoju wtargnqł Logan.
- Nie, to nie pokojówka i nie "pózniej", ale zaraz.
Dani zerwała się, chcqc wyskoczyć z łóżka.
- Nie rób sobie kłopotu. Jesteś tam, gdzie należy.
Wściekły wszedł do pokoju, zatrzaskując za sobą drzwi.
Dani podciclgnęła kołdrę pod hrodę, zdając sobie jednocześnie sprawę z bezsensowności tego. - Co
to znaczy? Nie masz prawa przychodzić ...
- Mam i przyszedłem.
Stał w nogach łóżka i pa trzył na nią tak, że poczuła się jak mała bezhronna dziewczynka.
- %7łądam wyjaśnień, Logan. Natychmiast. Udawała opanowaml i odważml, choć drżała ze strachu.
Nigdy nie widziała go tak wzburzonego. - I kto to mówi? - warkmlł. - Przeczytaj ten artykuł i
wytłumacz mi, co to wszystko znaczy. To ja żądam wyjaśnień.
Wyjął z kieszeni gazetę i rzucił na łóżko. Rozłożyła ją i od razu ujrzała swoje zdjęcie. Gdy
przeczytała nagłówek i kilka pierwszych zdań, pociemniało jej w oczach.
- Nikomu nic nie mówiłam - szepnęła, przebiegajclc wzrokiem struny. Każda linijka podkreślała
znaczenie jej pracy, lecz w tych okolicznościach brzmiało to jak oskarżenie. Szczególnie
wychwalanu jej ostatnie osiągnięcie; nabycie ziemi od pana Logami Webstera z Hardwick.
OdÅ‚ożyÅ‚a gazetÄ™ i spojrzaÅ‚a niepewnie na mężczyznÄ™·
- Nie powiedziałam im tego.
- W takim razie oni są jasnowidzami? - stwierdził z ironią w głosie.
- ... Wczoraj wieczorem dzwoniła do mnie przewodniczclca, pani Meneffee. To właśnie ona prosiła
mnie, bym z tobÄ… porozmawiaÅ‚a. ChciaÅ‚a wiedzieć, czy zgodziÅ‚eÅ› siÄ™ sprzedać tÄ™ ziemiÄ™·
- A ty wspaniałomyślnie potwierdziłaś tę wiadomość, by mogli mnie pochwalić w dzisiejszej
gazecie.
- Nie. - Potrząsnęła głową, rozsypując przy tym włosy na ramiona. Wczorajszy ból głowy jeszcze
nie minął. - Nie czułam się dobrze i nie miałam ochoty na długie wyjaśnienia. %7łeby zagrać na
zwłokę, powiedziałam o pewnych szansach na pomyślne załatwienie sprawy.
Spojrzała na jego ściqgniętą twarz. Nie wierzył jej.
- Przysięgam, Logan. Nie przyszło mi do głowy, że natychmiast pobiegnie z tym do gazety! [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • natalcia94.xlx.pl