[ Pobierz całość w formacie PDF ]

nił, doszedł do wniosku, że odmowa Hawka wszystkim wyszła na dobre. Chyba by tego
nie zniósł, gdyby Arabellę spotkał los jego pierwszej żony.
Podobnie jak nie mógł znieść jej obecnej niechęci...
- Niezależnie od tego, czy mi wierzysz, czy nie, Helena Jourdan nie była moją ko-
chanką - powtórzył spokojnie.
Na twarzy Arabelli, którą widział w lustrze, pojawił się wyraz wahania.
- W takim razie kim dla ciebie jest ta kobieta?
- Nikim.
- Jeśli wierzyć temu, co powiedziałeś w rozmowie z lordem Graysonem, ta kobieta
próbowała cię zabić, nas oboje, i to nie jeden raz!
Darius głośno wciągnął powietrze.
- Owszem, istnieje takie podejrzenie. Nie mam jednak przekonujących dowodów,
że to ona jest odpowiedzialna za próby zamachu.
Arabella otworzyła szeroko oczy.
- Chcesz powiedzieć, że więcej niż jedna osoba życzy ci śmierci?
- Po dodaniu ciebie do tej listy? - zażartował książę i poniewczasie ugryzł się w
język.
Arabella poczuła się urażona sugestią, jakoby kiedykolwiek życzyła mężowi
śmierci. Owszem, przyszło jej do głowy, że jeden z jej braci mógłby go wysmagać ba-
tem. Ba, wyobrażała sobie nawet, że wije się u jej stóp, zapewniając o dozgonnej miłości.
Jednak nawet w chwilach największej złości nie życzyła Dariusowi żadnego prawdzi-
wego nieszczęścia.
Ponieważ, mimo wszystko, go kochała? Zadawała sobie to pytanie od rana, czuła
się wręcz przez nie prześladowana.
Z najrozmaitszych powodów często była na męża tak wściekła, że miała ochotę
wymierzyć sążnisty policzek w tę jego urodziwą, arogancką twarz. Kiedy indziej zaś tak
ją podniecał, że nie potrafiła myśleć.
R
L
T
Czy to miłość? Po raz kolejny Arabella uchyliła się od odpowiedzi na to pytanie.
Skoro nawet przed sobą nie przyznawała się do uczucia wobec Dariusa, to może ono po
prostu nie istniało.
- Z pewnością sam ponosisz winę, jeśli mąż Heleny Jourdan chce cię zabić - orze-
kła, wracając do tematu kochanki, jakby nie usłyszała zapewnień męża.
Darius przyjrzał jej się z zaciekawieniem.
- Tylko taki powód przychodzi ci do głowy?
Arabellę zirytował jego kpiący ton.
- To jeden z powodów.
- Tyle że Helena Jourdan nie jest zamężna.
- To może ojciec, brat albo inny kochanek broni jej honoru?
- Nie ma ojca ani brata. Kochanka również.
Już go nie ma, sprostował w myślach. Kochanek Heleny Jourdan, francuski żoł-
nierz, został chwytany i zabity przed dwoma tygodniami, kiedy Helenę przetrzymywano
w Londynie, gdzie była przesłuchiwana przez Dariusa i Gideona. Książę nie wątpił, że to
jego Helena Jourdan obwiniała o śmierć kochanka.
- Słyszałam, jak w rozmowie z lordem Graysonem wspomniałeś o jakimś męż-
czyznie, który może być powiązany z tą sprawą.
Syknęła, bo mąż bezwiednie zacisnął palce na jej ramionach.
- Przepraszam.
Puścił ją i odwrócił się, żeby ukryć grymas lęku.
Wyglądało na to, że Arabella podsłuchała stanowczo za dużo z jego rozmowy z
Gideonem. Mimo że zaraz potem, po wyjściu Graysona, odbyli szaleńczo namiętne zbli-
żenie, zapamiętała dokładnie to, co usłyszała, niestety.
- Czas, żebyśmy zeszli na kolację. Nasz gość pewnie zastanawia się, co się stało.
Arabella przyjęła ostatnią uwagę z irytacją.
- To zupełnie niedopuszczalne, że on tu jest!
- Sądziłem, że uważasz pobyt na wsi za męczący i nudny i jego obecność umili ci
czas?
Skarciła go surowym spojrzeniem.
R
L
T
- Wiesz, że mówiłam to tylko dlatego, że mnie rozgniewałeś.
- Mam więc rozumieć, że jednak nie uważasz mojego towarzystwa za męczące i
nudne?
- Nie przez cały czas - przyznała, starając się zachować obojętny ton, co wcale nie
przyszło jej łatwo. - Potrafisz być zabawny, kiedy przyjdzie ci ochota.
Darius zaśmiał się cicho.
- Tak samo jak ty.
- Wolałabym... - Odetchnęła głęboko. - Wolałabym, żebyś odprawił lorda Grayso-
na.
- Nie mógłbym się okazać tak nieuprzejmy i zle wychowany, kochanie.
- Ależ owszem, mógłbyś - powiedziała z naciskiem. - Gdyby ci to odpowiadało.
- W takim razie najwidoczniej mi nie odpowiada.
Arabella ze wszystkich sił starała się nie pokazać po sobie rozczarowania.
- Może powinniśmy zorganizować w Winton Hall domowe przyjęcie? Moglibyśmy
zaprosić Hawka, Jane i małego Aleksandra, przebywających w nieodległym Mulberry
Hall. A także Luciana i Grace, bawiących w Hampshire. Również Sebastiana i Juliet z
Berkshire. Aha, i księżnę wdowę Margaret. Może też twój młodszy brat mógłby przyje-
chać z kontynentu...
- Dosyć! - przerwał jej ostro Darius. - Każdy z twoich braci jest zajęty własnym
życiem, a moja bratowa Margaret nie wróciła z Londynu. Myślałem o tym, żeby ją za-
prosić na dzisiejszą kolację - dodał sucho - ale sobie przypomniałem, że planowała zo-
stać w stolicy, żeby się spotkać z prawnikiem i zrobić przedświąteczne zakupy. Sądzi- [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • natalcia94.xlx.pl