[ Pobierz całość w formacie PDF ]

niepotrzebnym przelaniu rzeki krwi francuskiej i innej.
Ludwik XVI przezwyciężył odrazę i potajemnie dogadał się z czerwonym hrabią.
Obiecał spłacić jego długi, przekraczające dwieście tysięcy franków, dawać co miesiąc sześć
tysięcy, po zakończeniu zaś obrad Zgromadzenia wsunąć ciepłą ręką okrągły milion. Brzydki
układ! Lecz ostatecznie... wymienione sumy były drobiazgiem w skali budżetu państwowego,
wypłacenie ich zaliczyć by wypadło do kategorii mniejszego zła. La Fayette mawiał zresztą,
że Mirabeau bierze łapówki, jednak tylko za działania zgodne z własnymi przekonaniami.
Pracując nad tym, co uważa za słuszne, zarabia... w sposób niezbyt pięknie woniejący.
Stabilizacja nie nastąpiła wcześnie, Francja omal nie utonęła w orgii morderstw i...
kradzieży. Wspomni się o tym za chwilę.
Spośród zespołu czołowych terrorystów najmniej straszny, najbardziej ludzki był
48
Danton, osobnik o kieszeniach dość przepastnych. Zdawał sobie jasno sprawę, że elementy
skrajne, do których sam należał, mogą liczyć na poparcie  skrajnej mniejszości Francuzów,
lecz nie zawahał się ani przed mordami wrześniowymi, ani przed narzuceniem krajowi
dyktatury. Gotów był jednakże ratować nawet króla, z góry uprzedzając, że jeśli sprawa okaże
się beznadziejna  odda głos za jego skazaniem. Ostatnią swą ofensywę polityczną
prowadził w imię zawarcia pokoju i zakończenia Terroru.  Chce amnestii dla winowajców.
Chce zatem kontrrewolucji  perorował przeciwko niemu Robespierre.
Można długo spierać się o talent Dantona, zwalczać lub sławić jego racje. Nie da się
natomiast zaprzeczyć, że tytuł Nieprzekupnego, nieczułego na zyski osobiste nie należał mu
się żadną miarą.
Piękne to miano samo przez się nie pasuje jeszcze na zbawiciela ludzkości, bywa
nawet mocno niebezpieczne. Przeszłość udzieliła nam na ten temat wielu dotkliwych
pouczeń.
Uczucie zazdrości zalicza się niewątpliwie do głównych psychicznych motorów
historii. Spełnia rolę częstokroć dodatnią, gdyż sprzyja rotacji społecznej, stale pomaga w
podważaniu pozycji elementów w danej chwili uprzywilejowanych. Potrafi jednak zaślepić,
skłaniać do darzenia przesadną ufnością indywiduów skromnych wobec jadła, płci odmiennej,
trunku i pieniądza, lecz całkiem bezwstydnych, gdy wchodzi w grę władza nad ludzmi.
Wśród despotów zdarzali się nawet zupełni abnegaci w sprawach osobistych.
Znany jest szeroko przebieg rozmowy Mikołaja Boileau z Ludwikiem XIV, podczas
której ten ostatni usłyszał, że najwybitniejszym pisarzem epoki jest Molier.
 Nie przypuszczałem  zdziwił się  ale pan zna się na tym lepiej ode mnie.
Drugi człon odpowiedzi monarszej wydaje się bardzo znamienny. Król z Bożej łaski,
suweren znany z twardej ręki, głośno przyznaje, że nie jest wszechstronnym rzeczoznawcą.
Podnajemca izby w mieszkaniu paryskiego stolarza nie był zbytnio skłonny do składania
takich wyznań, jakie od niechcenia rzucał główny lokator Wersalu. Uważał się za
powołanego do rozstrzygania o wszystkim, co dotyczyło życia dwudziestu pięciu (czy
siedmiu) milionów... równych, wolnych, pobratanych.
Interesująca różnica postaw miała przyczyny bardzo głębokie, znacznie
przekraczające ważny problem kompleksów wyższości bądz niższości. Monarchia francuska
wyrosła z tysiącletniej praktyki. Odskocznią dla Robespierre a i jemu podobnych była teoria,
doktryna. Louis Madelin obszernie opowiada o usiłowaniach legistów królewskich,
zapatrzonych we wzory rzymskie i żądających omnipotencji państwa. Dążenia te przez wieki
całe napotykały sprzeciw monarchów, wspierających się na tradycji konkretnego działania w
rzeczywistości krajowej, wiec nie tylko łamania, lecz i łączenia, godzenia, zszywania i łatania
wielu elementów, stanowiących żywą materię dawnej Galii Cezara.
Doktryna, której służył Robespierre, jest znana. We Francji całej wszechwładnie i
niepodzielnie zapanować powinna Cnota. Nieprzekupny przewidywał pewne trudności, o
czym świadczą jego własne słowa:  Terror, bez którego Cnota jest niemożliwa .
Unicestwiwszy frakcje Héberta i Dantona, Robespierre mógÅ‚ już swobodnie kroczyć
ku swym celom. Właśnie wtedy rozpoczął się krótki na szczęście rozdział dziejów, zwany
 Wielkim Terrorem . Straszliwa ustawa z 22 prairiala (czyli 10 czerwca 1794 roku) znosiła
postępowanie śledcze, pozbawiała oskarżonego prawa do pomocy ze strony obrońcy,
zwalniała trybunał od obowiązku przesłuchiwania świadków i nakazywała mu albo
uniewinniać, albo skazywać na śmierć. W przeciągu sześciu następnych tygodni w samym
tylko Paryżu poszło na gilotynę tysiąc trzysta siedemdziesiąt sześć osób. Pośpiech procedury
powodował niekiedy... pomyłki w adresie. Akt oskarżenia mówił o ojcu, wyrok spadał na
syna. Zanim się połapano, było już po wszystkim.
Tradycyjne wyobrażenie każe nam widywać na ówczesnych szafotach francuskich
wyniosłe, aż do końca wytworne i drwiące postacie arystokratów, ci-devant krwiopijców i
49
ciemiężycieli. Statystyka powiada, że tylko dwadzieścia procent skazanych w dobie Terroru
należało do stanów uprzywilejowanych, do duchowieństwa lub szlachty. Pozostałe
osiemdziesiÄ…t procent to byÅ‚ lud, Stan Trzeci, o którym opat Sieyès tak piÄ™knie pisaÅ‚ przed
pięciu zaledwie laty, że będąc za monarchów niczym, pragnie stać się nareszcie
czymkolwiek... Stał się, jak widzimy, stał się grubo więcej niż czymkolwiek, bo rekordzistą
we wcale niepożądanej ofiarności.
Specjaliści przypominają uczenie, że szlachty i kleru było znacznie mniej niż ludu,
należy więc wprowadzić odpowiednią poprawkę do obliczeń. Zastrzeżenie potrzebne i ważne [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • natalcia94.xlx.pl